Anja Orthodox
Sprzęt: Kariera muzyczna: Zaczęła śpiewać w 1987 roku. Pierwszym zespołem był Closterkeller i tak już zostało. Koncertuje również (choć bardzo rzadko) ze swoim nigdy nie wydanym solowym materiałem, w którym dominuje zamyślenie, melancholia i piękno. Tam muzyka i teksty są w całości autorstwa Anji. Gościnnie współpracowała także z wieloma artystami, takimi jak m.in.: Sweet Noise, Wilki, Abraxas, Mordor, Pornografia, Delator, Golden Life, Sex Bomba, Piersi, IRA, Voo Voo, Kobranocka, Para Wino, Poszła Czołgiem, Braintrust. Prywatnie: Wybrany dorobek fonograficzny:
Imię i nazwisko: Anna Kumala Urodziny: 24 grudnia (znak zodiaku - Koziorożec) Wzrost: 166 cm Kolor oczu: zielone Szkoły: Ulubiony kolor: czarny, czerwony, fioletowy. Ulubiona potrawa: Cała kuchnia orientalna. Bardzo ostro. Kaczka z grzybami mun - z kuchni chińskiej. Jagnięcia w sosie vindaloo - z kuchni hinduskiej. Poza tym przez kilka miesięcy w roku niewiele mówi bo dziubie SŁONECZNIKI!!! Razi mnie... tępota, chamstwo, palenie papierochów Najlepiej wypoczywam... gdy śpię. Po prostu. Kocham spać. Pierwsze pieniądze zarobiłam... nie pamiętam, ale chyba jako modelka gdy byłam urokliwą i chudą nastolatką. Fajna praca - robią ci foty i jeszcze za to płacą. A za rozbierane jeszcze więcej. Więc te pierwsze pieniążki były całkiem spore. :-) Najlepszy koncert w życiu na jakim byłaś? Pamiętam taki koncert Killing Joke w Belgii nad morzem. A właściwie już niewiele pamiętam bo to było ze 100 lat temu, ale było super. Paradise Lost w 1998 w Warszawie w Stodole. Diary of Dreams w Bolkowie w 2003 r. Samael na Metalmanii (chyba 2003r). Soulfly - Warszawa - 2005r. Deathstars na Torwarze w 2008r. Ale tak w ogóle to ja rzadko chodzę na koncerty... Najlepszy koncert jaki dal Closterkeller? Hm... Ciężko powiedzieć. Zdarzało się że inaczej odbierałam koncert ja, a inaczej publiczność. I nie potrafię podać takiego jednego jedynego najlepszego. Z bardzo wielu byłam maxymalnie zadowolona. Na przykład z całej trasy po "Scarlet" w 1995, występ przed Cocteau Twins w Spodku (1994), Castle Party 1998. Większość koncertów na Przystanku Woodstock była super. Z wcześniejszych lat też pamiętam oczywiście udane sztuki, ale juz ciężko mi przypomnieć sobie gdzie i kiedy one miały miejsce. Ale np. pamiętam wyjątkowo totalny Jarocin w 1990r i 1992r. Na tym festiwalu znaczy się. Na trasie Abracadabra niektóre koncerty są absolutnie max, np. Warszawa chyba za każdym razem... Ulubione filmy: Choć ciężko mnie nazwać filmomaniakiem to jednak czasem lubię oglądać filmy. Moje ulubione gatunki to science-fiction, thrillery i komedie. I oczywiście jako typowa baba oczarowana jestem "Przeminęło z wiatrem", "Wichrami namiętności" czy "Wierną żoną". Ale seriali brazylijskich za żadne skarby nie oglądam (no chyba żeby te z Mario Cimarro!). :-)) "Matrix", "Kosiarz umysłów", "Między piekłem a niebem", "Crimes Of Passion", "Wyspa", "Gothica", "Siedem"... Z tych poważnych. Te akurat teraz przyszły mi do głowy. Ale na pewno paru fajnych jeszcze nie wymieniłam. "Żywot Briana", "Jay i Cichy Bob kontratakują", "Mały Nicki", "Wyścig szczurów", "Kolacja dla palantów" - to są znakomite, zabijające komedie! Ulubione książki: Science fiction i literatura francuska XIX wieczna (Balzac, Zola itp). Ze science-fiction: "Diuna" (Frank Herbert), cykl zapoczątkowany "Grą Endera" (Orson Scott Card), "Cieplarnia" (Brian Aldiss), "Solaris" i "Dzienniki gwiazdowe" (Stanisław Lem). Największym dziełem wszechczasów jest dla mnie od dawna "W poszukiwaniu straconego czasu" - Marcela Prousta. Przeczytałam to i zamieniłam się w niego. Po prostu. Ale czasy się tak jakoś zmieniły że od lat czytam głównie pisma komputerowe. I książki komputerowe. I instrukcje do różnych mądrych sprzętów. Obecnie słucham... siłą rzeczy głównie Closterkeller, ale tak poza tym to prawie niczego -najbardziej lubię jak jest cisza i święty spokój. Ale ostatnią płytą którą ostro katowałam to było Deathstars "Destination Bliss". I jeszcze swoje demo solowego materiału, ale bez vocali. Miło się przy nim jeździ samochodem... Muzyka, której nie jestem w stanie słuchać... Właściwie to nie ma takiej. Potrafię znakomicie wyłączać swoją percepcję w niesprzyjających okolicznościach i nie zwracać uwagi na to, co leci. Ale czasem bywa że nie daję rady - przy niektórych polskich wykonawcach "wesołego rocka" z knajpiano-prostackimi nalotami i obciachowym wokalem. Błeee... Albo jakimś super żałośnie wykonywanym tzw. punk-reggae. Robię się wtedy agresywna. |

